Minister się chwali, naukowcy krytykują. "To jest propaganda sukcesu"
Naukowcy walczą o pieniądze na badania. Złożyli w Sejmie petycję podpisaną przez 6 tysięcy osób. Wcześniej przekazali ją ministrowi nauki, który miał nawet powiedzieć, że gdyby nie był ministrem, sam pod nią by się podpisał. Ich przedstawiciele wzięli też udział w posiedzeniu sejmowej komisji edukacji i nauki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- O jakie pieniądze walczą naukowcy?
- Dlaczego uważają, że ograniczanie środków jest niebezpieczne dla Polski?
- Co sądzą o rządowej "propagandzie sukcesu"?
W budżecie państwa na przyszły rok na naukę i rozwój badań przeznaczono mniej więcej tyle samo pieniędzy co w tym, czyli - biorąc pod uwagę wszelkie wskaźniki, w tym inflację - będzie to realnie mniej. Naukowcy walczą m.in. o dodatkowe 400 milionów zł dla Narodowego Centrum Nauki - instytucji która od lat przyznaje pieniądze na najlepsze badania naukowe. Jeśli tych środków nie dostanie, będzie musiała ograniczyć swoją działalność. A granty z NCN często są dla badaczy wstępem do ubiegania się potem o pieniądze unijne, w tym o tzw. granty ERC dla najwybitniejszych badaczy.
Nauka przegrywa z obronnością
- Sytuacja w polskiej nauce wygląda źle. Kolejny raz musimy apelować o pieniądze dla Narodowego Centrum Nauki, czyli niezależnej instytucji, która przyznaje granty na badania. NCN to instytucja, która wspiera jakość nauki w Polsce. Ale jeśli współczynnik sukcesu wynosi ok. 10 procent (czyli tyle - spośród zgłoszonych projektów - dostaje dofinansowanie), to jest to bardzo niski wskaźnik. Odpadają naprawdę świetne projekty, wysoko ocenione przez recenzentów. Współczynnik powinien wynosić 20, a nawet 25 procent. Stąd nasze apele i petycja o większe pieniądze na naukę, w tym na NCN - mówi profesor Agnieszka Chacińska, biolożka molekularna, dyrektor Międzynarodowego Instytutu Mechanizmów i Maszyn Molekularnych Polskiej Akademii Nauk, laureatka wielu nagród i prestiżowych grantów.
- Absolutnie nie przekonują mnie argumenty rządzących, że na naukę nie ma pieniędzy bo dzisiaj trzeba postawić na bezpieczeństwo czy obronność. Wydajemy dzisiaj na nią 5 procent PKB. I kupujemy niemal wszystkie technologie, ponieważ nasza innowacyjność i zaawansowanie w tym zakresie nie są najlepiej rozwinięte. Kupujemy to od tzw. krajów frontowych, które od dawna inwestują w zbrojenia, ale też równocześnie inwestują ogromne pieniądze w naukę. To Korea, Izrael czy Stany Zjednoczone. Tam bardzo dobrze się rozumie, że nie można uzyskać suwerenności bez inwestycji w naukę i w innowacje. To przecież właśnie one mogą mocno wspierać rozwój naszego bezpieczeństwa - dodaje pani profesor.
Zwraca uwagę na coś jeszcze - w przestrzeni medialnej pojawiają się argumenty, że naukowcy są zbyt roszczeniowi, że chcą zbyt dużo. - To jest po prostu nieprawda. Przez długi czas byliśmy źle traktowani, czekaliśmy na zmianę u steru władzy i to, co się obecnie dzieje, to dla nas wielki zawód. Nie mamy żadnych wielkich wymagań - wprost przeciwnie - mamy wymagania zupełnie minimalistyczne, ponieważ nie chcemy zaprzepaścić tego postępu który dokonuje się w polskiej nauce od 15-20 lat - tłumaczy profesor Agnieszka Chacińska. Zwraca też uwagę, że dzięki NCN-owi, polscy naukowcy w ostatnich latach wracali z zagranicy - m.in. do pracy w instytucie IMOL, i obecnie "pracują dla dobra kraju".
Naukowcy walczą o zwiększenie finansowania
- Jestem jedną z osób, które wróciły do Polski, m.in. w związku z powstaniem Narodowego Centrum Nauki - mówi dr Maria Górna, biolożka molekularna i strukturalna, która zajmuje się białkami. Zrobiła doktorat z biochemii na Uniwersytecie w Cambridge, a staż podoktorski - w Centrum Medycyny Molekularnej w Wiedniu. Ale wróciła i dziś prowadzi badania w Polsce, w Warszawie. - Projekt budżetu zarówno przed rokiem, jak i teraz nie przewiduje wystarczających pieniędzy na naukę. Dlatego znowu musimy jako naukowcy apelować do rządzących, by to zmienić. Stąd nasza petycja o większe pieniądze dla NCN. Mamy ludzi, którzy prowadzą znakomite badania. Ale od kilku lat zaczęliśmy obserwować, że NCN ma coraz mniej pieniędzy, coraz mniej naukowców może liczyć na przyznanie grantu, wiele świetnych projektów musi odpaść. I coraz częściej my, naukowcy, zastanawiamy się, czy warto zostać w kraju. Stąd również mój apel do polityków - żebyśmy mogli skorzystać z potencjału, który mamy. Żeby Polska mogła się rozwijać, trzeba dofinansować naukę. Inaczej dojdzie do zaprzepaszczenia potencjału który zbudowaliśmy i za kilka lat, gdy - mam ogromną nadzieję - skończy się wojna w Ukrainie - okaże się, że nie mamy już najlepszych badaczy i nie ma kto budować potencjału innowacyjnego, technologicznego w naszym kraju - dodaje badaczka.
Jeszcze mocniej wypowiada się prof. Adam Gendźwiłł, socjolog i geograf z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak mówi, patrzenie rządzących na rozwój nauki jest bardzo krótkowzroczne. - Część naukowców mówi wprost, że czują się wiecznymi petentami. I trochę też tak to postrzegam. Jesteśmy zasadniczo dosyć uparci, choćby starając się o granty. Jesteśmy petentami po raz kolejny prosząc polityków by zrozumieli, jak ważne jest dofinansowanie rozwoju nauki, prosimy o refleksję dokąd prowadzi ta bieda w sektorze nauki - mówi profesor.
- Jeśli nie mamy pieniędzy na rozwój nauki, to przedstawmy strategię jak nauka ma się zwijać, jak mamy ten "interes" wygaszać. Tylko powiedzcie to - politycy - otwarcie. Znaczy nie mówmy o sukcesach czy o wspaniałych podwyżkach w nauce, nie mówmy o tym, co możemy zrobić w przyszłości, tylko zacznijmy tę narrację dopasowywać do zapisów budżetowych. Bo jak się popatrzy na budżet, na to ile polski podatnik przeznacza na naukę, to to raczej powinna być narracja o jej zwijaniu, a nie rozwijaniu - dodaje prof. Gendźwiłł.
Stanowisko Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego
W czwartek o budżecie na naukę dyskutowała sejmowa Komisja Edukacji i Nauki. I choć generalnie niemal wszyscy uznali, że pieniędzy na ten cel przewidziano za mało, to jednak komisja pozytywnie zaopiniowała projekt ustawy budżetowej w zakresie szkolnictwa wyższego i nauki. Zrobiła to mimo otrzymania petycji z sześcioma tysiącami podpisów naukowców i mimo stanowiska Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Rada - w dniu obrad komisji - podjęła uchwałę w tej sprawie.
"Rada apeluje o podniesienie w budżecie państwa na 2026 rok nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe o kwotę 4 miliardów złotych, oraz zmianę planów prowadzących do zmniejszania funduszy na badania i rozwój, mierzonych procentem PKB, na plan stopniowego wzrostu nakładów do wysokości co najmniej 2 procent PKB" - napisała rada w swojej uchwale.
Co na to minister?
Minister nauki Marcin Kulasek w rocznicę wyborów 15 października zamieścił w mediach społecznościowych filmik, w którym wymienia sukcesy w dziedzinie nauki. Kończy swoje wystąpienie hasłem "Robimy, nie gadamy"
- Trzeba nazwać to, co jest w tym filmiku, po imieniu. To jest propaganda sukcesu. A moim absolutnie ulubionym "sukcesem" wymienianym w filmikach ministrów jest to, że doszło do rekordowych podwyżek w nauce o 19 procent, po których asystent zarabia... jedynie 19 zł więcej niż najniższa krajowa - mówi profesor Agata Starosta, jedna ze współautorek petycji do rządzących. To samo mogliśmy usłyszeć od innych naukowców, zawiedzionych działaniami rządu w tym zakresie.